Z SZABELKĄ NA CZOŁGI 0
Z SZABELKĄ NA CZOŁGI

"Na wojnie pierwszą ofiarą jest prawda" H. Johnson

Ministerstwo Propagandy i Oświecenia Publicznego kierowane przez Josepha Goebbelsa autora zgrabnego powiedzenia "im większe kłamstwo, tym łatwiej ludzie w nie uwierzą", zatrudniało w 1939 roku 2000 osób pracujących w 17 wydziałach. Kontrolowało prasę, radio, film, sztukę pilnując jedynie słusznego przekazu. Kontrolowało również prace korespondentów wojennych podczas kampanii wrześniowej.

2 września 1939  Indro Montanelli, włoski dziennikarz wraz z innymi korespondentami zostaje przywieziony pod Krojanty, gdzie dzień wcześniej doszło do szarży 18 Pułku Ułanów na oddział niemiecki. Szwadrony 18 pułku w pościgu wpadły na rozległą polanę, zostały ostrzelane przez karabiny maszynowe. Dziennikarze zastali pobojowisko pełne martwych ułanów, trupów koni oraz niemieckie wozy pancerne. Wstrząśnięty widokiem, w rozmowach z niemieckimi żołnierzami i opiekunami otrzymał nieprawdziwą wersję wydarzeń - opowieść o szarży szaleńców na koniach atakujących lancami i szablami  opancerzone wozy w samobójczej furii.

Z pewnością tę wersję otrzymują i inni korespondenci a dzięki ich radiowym relacjom cały świat. Nie otrzymują za to informacji o stoczonej 1 września bitwie pod Mokrą gdzie Wołyńska Brygada Kawalerii uzbrojona m.in. w karabiny przeciwpancerne Ur, przy udziale pociągów pancernych "Śmiały" i "Piłsudczyk" unieruchomiła ponad 50 (a być może nawet 100) pojazdów opancerzonych z  niemieckiej 4 Dywizji Pancernej. 

8 września 1939 rozpoczęło się największe starcie kampanii wrześniowej Bitwa nad Bzurą (Bitwa pod Kutnem) trwające do 22 września. I to Polacy są stroną atakującą i to nie bez powodzenia w pierwszych fazach bitwy.

Machina propagandowa III Rzeszy reaguje błyskawicznie.

 

13 września 1939 ukazuje się na łamach Corrierre della Serra niezwykle poetycka relacja znad Bzury "Cavalli contra autoblindo" (Konie przeciw tankom) autorstwa Indro Montanelliego. (...) Okrążenie czworoboku Skiermiewitz  -Sochaczew - Gabin - Kutno zakończyło się dziś rano o świcie, gdy czwarta ściana pułapki opadła jak gilotyna z północnego zachodu, blokując ostatnie przejście... Spłaszczone na ziemi jak karaluchy czołgi i samochody pancerne ścigały się w karuzeli, stopniowo otwierając się na szerszy front...  Walka, która toczy się od przedwczoraj, wykopała głębokie i bolesne stygmaty. Wreszcie wojna ukazuje się w całym swoim okrutnym grymasie... Martwe konie na drogach wyznaczają bezsensowną trasę polskiej kawalerii, rozpaczliwie rzuconej na ścianę niemieckich oddziałów pancernych.

(...) cztery wściekłe szarże ze spuszczonymi głowami i lancami w dłoniach jak na turnieju sprzed tysiąca lat, witane beznamiętnym ogniem krzyżowym niemieckich karabinów maszynowych. Bardziej niż w przypadku ludzi była to rzeź koni: dowództwo germańskie rycersko nakazały strzelcom maszynowym strzelać nisko, aby uniknąć bezużytecznej rzezi dzielnych żołnierzy. Konie przeciwko samochodom pancernym: to motyw przewodni tej wojny. Pozbawieni koni i wyczerpani rycerze ... boleśnie z krwawego chaosu wypatroszonych czworonogów i szukali schronienia wśród krzaków i wydm gąbczastej ziemi.

(...) Ogień przeciwnika nie był okrutny... Marniał, milczał. A pokonani Polacy zostali ponownie wchłonięci przez piechotę za nimi.. Wyciszono również ostrzał artyleryjski i bombardowania z powietrza. Ich gra została zakończona... byłoby to bezużyteczne barbarzyństwo....patrolowanie lotnictwa nie ustało,  trwało całą noc, aby  jego ochrypły szum Polacy potraktowali jako ostrzeżenie, aby nie wpadali w furię i nie podejmowali nocnych ataków... I Polacy posłuchali. ...Potem o świcie rozpoczął się koncentryczny ruch oblegających, zwykła karuzela pojazdów silnikowych wijąca się coraz ciaśniej spirali wokół przeciwnika. Jednak ten przeciwnik wciąż znajduje siłę, by zareagować, drogo sprzedaje swoją skórę. W nocy, wykonując sprytne i ostrożne ruchy, układał swoje siły w szachownicę; jeźdźcy bez koni doszli do siebie i znaleźli konie, które na szczęście uciekły przed masakrą poprzedniego dnia i błąkały się po stepie w nocy. Piechota miała zaimprowizowane schrony i kryjówki, tworzyła place oporu, wznosiła efemeryczne barykady z kamyków i chrustu: artyleria, kto wie jak, wstrzymała oddech i to ona o świcie zaalarmowała przeciwników i zaprosiła ich do walki. Był to początek burzy: w zwartych masach samoloty niemieckie zalały niebo czworoboku, zalewając nad nim huragan ognia, pod którym kipiała przerażająco ziemia. I znowu widzieliśmy szalone masy kawalerii wpadające w niemiecką zaporę i rozbijające się na linii tego ognia... gdy rozpuściły zasłony kurzu, konie bez jeźdźców i jeźdźcy bez koni, wędrowali po jałowej krainie...Wszystkie polskie siły w tym sektorze są zebrane na ogromnym placu na zachód od Warszawy, z którego peryferii grzmią niemieckie działa. ...Dla Polaków nie ma nadziei. Ale ich celem nie jest ani zwycięstwo, ani ucieczka. Tylko  śmierć z bronią w ręku. A cel ten można osiągnąć za wszelką cenę.

Tego samego dnia w magazynie Die Werhmacht również ukazuje się podobny materiał.

Do żadnych szarż na czołgi nad Bzurą nie doszło. 19 września miała miejsce szarża pod Wólką Węglową - element starć Bitwy nad Bzurą, i tu nalezy zwrócić uwagę na fakt, że Montanelli swój artykuł napisał 4 dni wcześniej...

Ale po przeczytaniu takiej relacji od naocznego świadka któż poddałby w wątpliwość zamieszczone w niej szczegóły? Tak mit się narodził.

 

"Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą" J.Goebells

Operowa relacja Indro Montanelliego doskonale wpisała się w potrzeby różnych instytucji, grup społecznych, stała się "light motivem" propagandy niemieckiej, ale też sowieckiej przedstawiającej Polaków jako bezrozumnych, nieracjonalnych szaleńców, ba zacofanych samobójców walczących z szabelką przeciw czołgom (pewnie myśleli, że czołgi są z papieru-haha), opętanych dowódców prowadzących na rzeź prosty lud z miast i wsi.

Propaganda niemiecka dopiero się rozkręcała...

 

Der Pimpf październik 1940 

W nazistowskim miesięczniku propagandowym "Der Pimpf" przeznaczonym dla młodych Niemców w wieku 10-14 lat, ukazuje sie obszerny materiał z kampanii wrześniowej. Czytelnikiem był z pewnością 13-letni  Gunter Grass a materiał musiał zrobić na przyszłym ochotniku armii niemieckiej i przyszłym nobliście spore wrażenie,  skoro w swoim najbardziej znanym dziele pt. "Blaszany Bębenek" (wyd. 1959) mit szarżującej z szablami polskiej kawalerii na niemieckie czołgi znalazł swoje miejsce.

Proszę zapamiętać z okładki żółto-biały proporczyk.

 

der pimpf

 

Feldzung in Polen 1940 

Fritz Hippler - wysoki rangą urzędnik  Ministerstwa Propagandy w 1940 roku kręci propagandowy film Feldzung in Polen (Kampania Polska), gdzie również  odnajdujemy motyw kawaleria kontra wojska pancerne. Motyw nas interesujący rozpoczyna się od 8.30 minuty filmu.

 

 

Kampfgeschwader Lützow 1941

1941 to rok kiedy na ekranach kin debiutuje kolejny propagandowy film "Kampfgeschwader Lützow" z motywem szalonych Polaków na konikach tu jego  fragment:

 

 

Wielkim sukcesem propagandy nazistowskiej jest zasianie mitu w umysłach Polaków. Obraz kampanii wrześniowej przedstawiony w artykule Indro Montanelliego, wykorzystany w powyższych gazetach i filmach zakorzenił się na dobre w świadomości Polaków i to nie byle jakich... 

 

Bitwa pod Kutnem 1942 Jerzy Kossak

Na ten chłyt marketingowy niemieckiej propagandy łapie się Jerzy Kossak malujący ten oto obraz w 1942 roku  pod tytułem Bitwa pod Kutnem (Bitwa nad Bzurą). Czyż to nie malarska wizja artykułu Indro Montanelliego połączona z rozwiniętą ilustracją okładki Der Pimpf? A może dotarły do Jerzego Kossaka opowieści o przypadkowym starciu kawalerii z pojazdami opancerzonymi pod Mokrą 1 września?

Obraz znajduje się w kolekcji prywatnej, na aukcji osiągnął cenę 25.000 pln 22 marca 2020.

kossak

 

Tygodnik Polski nr 29 z roku 1944

Przenosimy sie do roku 1944. Aleksander Janta-Połczyński w artykule KAWALERIA w emigracyjnym "Tygodniku Polskim" nr 29 opisując bitwę nad Bzurą używa sformułowania "z lancą na tanki". To tym bardziej bolesne, gdyż pan Aleksander to były kawalerzysta i musiał sobie zdawać sprawę z nonsensu takiego ataku i z faktu, że szarże nie były wpisane w podstawową doktrynę walki kawalerii.

Lance zostały wycofane z uzbrojenia frontowego kawalerii w 1935 roku. No, ale mógł tego nie wiedzieć. Tłumaczyć Go może ukończenie służby w 1927 roku.

Choć z lancami mogło być różnie. Być może podczas mobilizacji, zaprowiantowania oddziałów ruszających na front lance trafiły do uzbrojenia oddziałów frontowych. We wspomnieniach ułanów przewija się motyw szarży z lancami w dłoniach, a komenda do rozpoczęcia ostatniej szarży polskiej kawalerii pod Borujskiem w 1945 roku (tak, nie w 1939 roku:) brzmiała "Lance, szable w dłoń !"

 

William Shirer Berliński Dziennik 1934-1940

Kończy się wojna. Żołnierze i dziennikarze piszą pamiętniki i książki. Mit ma się cały czas dobrze. Umacnia go m.in. William R.Shirer korespondent amerykański w Berlińskim Dzienniku (1934-1940) i ponownie w Rozkwit i upadek Trzeciej Rzeszy”(wyd.1960), gdzie odnajdujemy następujący fragment: „Konie przeciwko czołgom! Długie ułańskie lance przeciwko długim działom czołgów! Niezależnie od tego, jak odważni, mężni i lekkomyślni byli Polacy, zostali po prostu zmiażdżeni pod naporem niemieckiego ataku”. Są żródła "wsadzające" Williama Shirera w samochód 2 września razem z Indro Montanelli, ale raczej jest to niemożliwe bo był wtedy w Berlinie skąd nadawał w świat relacje.

Mit wpisuje sie w potrzeby PRLowskiej propagandy, żyje w opracowaniach historycznych na Zachodzie. 

"Lotna" film z 1959r.

Naprawdę mocnym akcentem jest film Andrzeja Wajdy z 1959 roku pt. "Lotna" na podstawie opowiadania Wojciecha Żukrowskiego, emitowany w kinach bloku wschodniego, w polskiej telewizji.

W opowiadaniu sceny od 2 minuty nie ma, w scenariuszu z biwakującego oddziału niemieckiego powstają czołgi i wygląda to tak: 

 

 

Walka z mitem

Scena w której ułan siecze szabelka lufę czołgu wkurzyła kombatantów, w tym  pułkownika  Wojska Polskiego Zbigniewa Załuskiego członka PZPR uczestnika walk na przyczółku czerniakowskim w 1944, w walkach o Kołobrzeg i o Berlin. Zbigniew Załuski poświęcił  trzy lata na poszukiwania dowodów w postaci relacji bezpośrednich świadków mitycznych szarż i żadnego z nich nie znalazł. Swoje dociekania opublikował w serii artykułów zamieszczonych w miesięczniku oficerskim „Wojsko Ludowe” w 1960 roku, które ukazały się w formie książkowej po raz pierwszy w 1962 roku pt. „7 polskich grzechów głównych”. Książka wywołała jedną z najbardziej zaciekłych polemik prasowych dotyczących polskiej historii w okresie PRL-u. 

Środowiska byłych kawalerzystów z kampanii wrześniowej, byłych AKowców mają jednak znacznie poważniejszy problem i mit propagandowy z którym sie mierzą przez wszystkie lata PRLu. Kłamstwo Katyńskie. Do walki z mitem przystępuje emigracja  na Zachodzie

"Wspomnienia z różnych pobojowisk" Londyn 1972 Stanisława Koszutskiego z przedmową gen.S.Maczka. Znowu lądujemy 1 września nad Mokrą o której pisałem na początku 50-100 czołgów unieruchomionych przez Wołyńska Brygadę Kawalerii przy pomocy dział przeciwpancernych, karabinów Ur, pociągów pancernych.

(...) Nagle ...... pluton zderza się z grupa kilkudziesięciu czołgów, nagle wyłaniających się z dymu. Powstaje mieszanina ludzi, koni, czołgów. Jedno wielkie kłębowisko. Czołgi otwierają ogień ze wszystkich karabinów maszynowych. Przewracają się konie i walą z siodeł na ziemię ułani. Rtm. Hollak daje znaki do zmiany kierunku na skraj lasu na zachód od wsi poprzez ziejące ogniem wozy Niemców. Niektórzy ułani starają się ciąć szablami wychodzących z wież dowódców wozów. Działko ppanc. odprzodkowuje i oddaje kilka strzałów, zostaje jednak prawie natychmiast rozbite pociskiem a może przejechane gąsienicami czołgu.


Na rozkaz Hollaka szwadron przeskakuje galopem 500 metrów dzielące go od lasu i tu spieszą się zajmując stanowiska obronne. (...) Epizod zderzenia się szwadronu Hollaka z czołgami, dał początek legendzie o „szarżach” polskiej Kawalerii na czołgi w 1939 roku. Legenda absolutnie kłamliwa. Było to przypadkowe zderzenie, tak jak je opisałem." 

 

OBALENIE MITU

29 sierpnia 1998 r. Indro Montanelli na łamach "Corriere della Sera" w odpowiedzi na list przesłany mu przez Radosława Sikorskiego, wówczas podsekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, który zapytał go, czy to faktycznie on był tym, który wymyślił osławioną, niestety, szarżę ułanów na czołgi. "Tak, tym dziennikarzem byłem właśnie ja." Następnie tłumaczy, że artykuł był właściwie propolski jak i cała jego korespondencja z kampanii wrześniowej, do tego stopnia, że Ministerstwo Propagandy III Rzeszy przerzuciło Indro do Finlandii itd.

W ciągu następnych lat pojawiają sie dziesiątki artykułów obalających mit tak znakomicie wpisujący sie w odwieczny spór stronnictwa pozytywistów z romantykami, w pytanie "walczyć czy nie? czy walka ma sens?", w ocenę kampanii wrześniowej, w propagandę niemiecką, sowiecka, PRLu.

I to jest żródło sukcesu. Odpowiedź na potrzeby społeczne różnych grup często o zupełnie przeciwstawnych poglądach.

 

Mit wiecznie żywy

Kłamstwo o celowych, samobójczych szarżach na czołgi pomimo publikacji m.in. w Gazeta WyborczaNaTemat, dziesiątek opracowań historycznych, prac IPNu, wersji z obrazkami na youtube POLIMATY ma się świetnie i jest wykorzystywany w niekończącej się debacie politycznej 17.06.2020 posłanka Lewicy błysnęła w studiu TVP mówiąc o szabelkach przeciw czołgom,  nieważne, że próbowała się z tego wycofać, że to taka paralela itd.- ważne, że niestety mit żyje i wielu moich znajomych jest święcie przekonanych o jego prawdziwości.

Hasło "z szabelką na czołgi" cały czas funkcjonuje jako synonim powiedzenia "z motyką na słońce"

 

WOJNA Z COVID 2020 ....

Który z mitów toczącej się na naszych oczach wojny z covid przetrwa 80 lat?

Utożsamianie pozytywnego wyniku testu PCR na obecność wirusa Sars Cov 2 z zachorowaniem na covid 19? Padający jak muchy milionami Chińczycy w Wuhan i ich "ginące" abonamenty telefoniczne? Wirus celebryta zamieniający się w największego zabójcę na świecie? Czy obraz ciężarówek wojskowych z Bergamo wyryty w świadomości zbiorowej i będący podwalinami hasła" żeby nie powtórzyło się Bergamo" mający uzasadnić konieczność lockdownów aby uratować miliony istnień ludzkich (40 milionów umrze bez restrykcji, Imperial Collage London) spełnił swoje zadanie i wystraszył świat na kolejne 100 lat?

Czy ktoś wziął pod uwagę, że był to jednorazowy przejazd i przewieziono tymi ciężarówkami 60 trumien nie 600, nie 6000? Czy ktoś badał przyczyny zdarzeń w Bergamo? Przy takim codziennym ataku informacji, cenzurze, social mediach jesteśmy jeszcze w stanie dojść do prawdy?

I co najważniejsze  - czy ona kogokolwiek interesuje?

opracowano m.in. na podstawie forum odkrywca.plsobaniak.pl

 

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl